Blog > Komentarze do wpisu
A. Sołżenicyn: "Oddział chorych na raka"
"- A było to tak. Rozdawał Allah życie i dawał wszystkim zwierzętom po pięćdziesiąt lat, że niby wystarczy. A człowiek przyszedł ostatni i Allah miał dla niego już tylko dwadzieścia pięć. (...) Obraził się człowiek: mało! Allah powiada: wystarczy. A człowiek swoje: mało! No to idź, mówi Allah, i poproś, może ci kto odda ze swoich. Poszedł człowiek, spotkał konia. Słuchaj - mówi - dostałem za krótkie życie. Odstąp mi trochę lat. - Proszę, weź sobie dwadzieścia pięć. Poszedł dalej, spotkał psa. Ty, pies, odstąp mi trochę lat życia! - Proszę, weź sobie dwadzieścia pięć. Poszedł dalej. Małpa. Ona też odstąpiła mu dwadzieścia pięć. Wrócił do Allaha. A Allah mówi tak: Sam zadecydowałeś. Przez pierwsze dwadzieścia pięć lat życia będziesz żyć jak człowiek. Drugie dwadzieścia pięć będziesz harować jak koń. Trzecie dwadzieścia pięć będziesz szczekać jak pies. A przez ostatnie dwadzieścia pięć lat będą się z ciebie śmiać jak z małpy..."

"Po co podpadać przed egzaminami? Saszka Gromow zapytał kiedyś: A czy mogę napisać, co naprawdę o tym myślę? A nauczycielka na to: Ja ci dam myśleć! Kropnę taką dwóję, że się do końca roku nie wygrzebiesz! A jedna dziewczyna napisała tak: Jeszcze nie wiem, czy kocham ojczyznę, czy nie. A ta jak się nie rzuci: To straszne! Jak możesz nie kochać ojczyzny?! - Może kocham, ale jeszcze nie wiem. Musiałabym jakoś sprawdzić. - Nie ma żadnego sprawdzania, miłość do ojczyzny powinnaś wyssać z mlekiem matki! Na następną lekcję napiszesz wypracowanie jeszcze raz!"

"- I... na jak długo pana zesłano? - spytała cicho.
- Na wieczność! - wypalił.
Aż w uszach zadzwoniło. Na wieczność? Co to znaczy?
- Dożywotnio? - wyszeptała.
- Nie, właśnie na wieczność! - powtórzył. Dokładnie tak napisano w dokumentach: na wieczność. Po wieczne czasy! Po dożywotniej zsyłce krewni mogą przynajmniej zabrać trumnę i pochować zesłańca w rodzinnej ziemi, a w wiecznej zsyłce pewnie i tego nie wolno. Słońce zgaśnie, Kosmos się skończy, ale zsyłka trwa - wieczność to wieczność."

"Oto co powie: nie ja osądzałem! Nie ja prowadziłem śledztwa! Ja tylko informowałem o swoich podejrzeniach. Jeżeli we wspólnej ubikacji znajduję strzęp gazety z podartym zdjęciem Wodza, to moim obowiązkiem jest zanieść ten strzęp, gdzie trzeba, i zasygnalizować niebezpieczeństwo. A śledztwo powinno sprawdzić i wyjaśnić sytuację. Może to przypadek, może co innego. Śledztwo musi ustalić prawdę! A je spełniam tylko podstawowy obywatelski obowiązek.
I powie jeszcze jedno: przez te wszystkie lata najważniejszym zadaniem było uzdrowienie społeczeństwa. Uzdrowienie moralne! A tego nie da się zrobić bez czystki. Jak oczyścić społeczeństwo nie brudząc sobie rąk? Muszą być tacy, którzy nie brzydzą się szufli i miotły."

"Nie szanujemy jakoś w ludziach miłości do zwierząt, pokpiwamy sobie z czyjegoś przywiązania do kotów. Czyż jednak nie jest tak, że najpierw przestajemy lubić zwierzęta, a potem - tracimy serce do ludzi?"

"Szczerość w żadnym wypadku nie może być podstawowym kryterium wartości książki. Jeśli książka zawiera niesłuszną myśl lub obce nam nastroje, szczerość może jedynie zwiększyć szkodliwe oddziaływanie utworu, szczerość jest szkodliwa! Obiektywna szczerość może być sprzeczna z prawdziwością obrazu przedstawianego życia, może go wypaczać (...)."

"- Musisz zrozumieć, chłopcze, że łatwiej jest opisywać to, co jest, niż to, czego jeszcze nie ma, ale ty wiesz, że będzie. To, co widzimy dziś na własne oczy, niekoniecznie musi być prawdą. Prawda to to, co powinno być, co będzie w przyszłości, jutro! I trzeba opisywać właśnie to nasze wspaniałe jutro!
- A kiedy już nastanie? Co będzie się opisywać jutro? - marszczył czoło ten beznadziejny smarkacz.
- Jutro? No, jutro będzie się opisywać pojutrze, jeszcze dalszą przyszłość."

"Najcięższe mają wcale nie ci, którzy toną w morzu, harują pod ziemią albo poszukują wody na pustyni. Najcięższe życie ma człowiek, który wychodząc co dzień z domu wali za każdym razem głową o futrynę - bo za niska..."

"Człowiek chory na raka - umiera. Jakże więc może żyć kraj, chory na łagry i zsyłki?"

piątek, 28 marca 2008, ayame-zaczytana
Komentarze
Gość: kfiecień, limbo.altec.pl
2008/03/30 15:40:35
Niezłe, najlepszy jest ten pierwszy cytat. Nie myślałam, że ten Sołżenicyn takie rzeczy pisał. Znaczy tak współcześnie myślał. To ten, któremu nie pozwolili odebrać Nobla?
-
2008/03/30 16:05:37
Czemu miał nie myśleć współcześnie, skoro pisał w latach 60. i 70.? Jak to czytałam, to uświadomiłam sobie tak realnie, jakie to rzeczy wyprawiały się w tej Rosji. Brrr! A nagrody nie mógł odebrać Borys Pasternak za "Doktora Żywago". O Sołżenicynie się nie uczyliśmy :P.
-
Gość: kfiecień, limbo.altec.pl
2008/03/30 16:35:31
było coś o Sołżenicynie, bo pamiętam jak Król powoli wymawiał to nazwisko;) A podobo jak się robi adaptację jakiejś ksiązki, to te amerykańskie kończą się zawsze happyendem, a te rosyjskie pesymistycznie - niezależnie od zakończenia w książce ;)
-
2008/04/01 10:27:03
Po ilości cytatów rozumiem, że ksiązki się Tobie podoabała Ayame? Ja nie czytałam, ale zamierzam kiedyś w przyszłości jak wpadnie mi w ręce.:)
-
2008/04/01 22:34:26
Owszem, podobała mi się :). A cytatów miałam jeszcze więcej, zamieściłam tylko wybrane. Dobra lektura, polecam każdemu.